Sumliński niewinny. „Dziękuję sędziemu, że nie uległ naciskom”

– Dzisiejszy dzień jest jednym z najważniejszych w życiu moim i rodziny. Dla mnie ten wyrok jest dowodem, że można wygrać walkę nawet ze służbami specjalnymi – tak dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński komentuje dla tvp.info uniewinnienie w procesie o powoływanie się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI oraz pośrednictwo w załatwieniu pozytywnej weryfikacji oficera WSI płk. Leszka T. w zamian za 200 tys. zł. Jednocześnie na 4 lata więzienia i grzywnę skazał w środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli emerytowanego płk. WSW i WSI Aleksandra Lichockiego.

Sumliński i Lichocki (sąd zgodził się na ujawnienie danych ich obu) byli oskarżeni o to, że od grudnia 2006 r. do 25 stycznia 2007 r., powołując się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej ds. likwidowanych wówczas Wojskowych Służb Informacyjnych, podjęli się pośrednictwa w pozytywnej weryfikacji Leszka T., byłego oficera peerelowskiej Wojskowej Służby Wewnętrznej, a potem WSI. W zamian Lichocki miał otrzymać 200 tys. zł.

Proces w tej sprawie trwał od lipca 2011 r.

Sąd nie miał wątpliwości, że prokuratura nie zebrała żadnych dowodów wskazujących na winę dziennikarza, poza zeznaniami Leszka T. oraz Aleksandra Lichockiego, które nie zostały jednak uznane za wiarygodne. Potwierdzał to m.in. fakt, że T. miał zorganizować prywatną prowokację. Jednocześnie sąd wskazał, że były oficer przedstawił śledczym tylko niektóre z nagrań, w dodatku takie, które nie przesądzały o winie Sumlińskiego. W zeznaniach T. nie wskazał, czemu nie nagrał spotkania z Sumlińskim.

Zaskoczeniem kara dla Lichockiego

Sąd nie miał jednocześnie wątpliwości co do winy Aleksandra Lichockiego. Lichocki został skazany na 4 lata więzienia i 54,5 tys. grzywny.

To duże zaskoczenie, ponieważ prokuratura wnosiła o wyrok w zawieszeniu. Sam chciał dobrowolnie poddać karze, jeszcze w czasie śledztwa. Zaproponował dla siebie wyrok 2 lat w zawieszeniu na 5 lat. Na to jednak nie zgodził się sąd.

„Zdestabilizował działanie ważnej instytucji państwowej, jaką była komisja weryfikacyjna”

Sąd podkreślił, że surowy wyrok dla Aleksandra Lichockiego wynika z zagrożenia, jakie niosło przestępstwo, które mu zarzucono. – Od oskarżonego, który pobiera wysokie świadczenia od Skarbu Państwa, należy oczekiwać zachowania odpowiedniego dla oficera Wojska Polskiego. Czyn oskarżonego jest haniebny, zagrażający bezpieczeństwu kraju. Mógł zdestabilizować, czy wręcz zdestabilizował działanie ważnej instytucji państwowej, jaką była komisja weryfikacyjna – stwierdził sędzia Stanisław Zdun.

Za okoliczności łagodzące sąd uznał, że Lichocki stał się ofiarą prowokacji Leszka T. (zmarł w 2012 r.), któremu w rzeczywistości na tej weryfikacji nawet nie zależało. Sąd ustalił też, że Lichocki dramatycznie potrzebował pieniędzy, by pomóc ciężko chorej żonie.

Liczono na to, że skoro mam czwórkę dzieci i jestem głównym żywicielem rodziny, to wsadzą mnie do aresztu i w tych strasznych warunkach załamię się i będę zeznawać, co tylko będą chcieli. Ale zbyt mocno przykręcili śrubę.
„Liczono na to, że się złamię”

Wojciecha Sumlińskiego nie było na ogłoszeniu wyroku. – Bardzo wiele zawdzięczam mojej rodzinie. Chcieliśmy być razem i podziękować Bogu. Dlatego pojechaliśmy do sanktuarium maryjnego do Kodenia – zdradził Sumliński w rozmowie z portalem tvp.info. – Chciałem podziękować sędziemu, bo mogę się tylko domyślać, jak wielkim naciskom, musiał podlegać – dodał.

Dziennikarz uważa, że padł ofiarą wojskowych służb i organów ścigania, która miała skompromitować członków komisji weryfikacyjnej WSI. – Liczono na to, że skoro mam czwórkę dzieci i jestem głównym żywicielem rodziny, to wsadzą mnie do aresztu i w tych strasznych warunkach załamię się i będę zeznawać, co tylko będą chcieli. Ale zbyt mocno przykręcili śrubę. Doprowadzono mnie do tego, że nie chciałem już żyć. I wtedy ta układanka się rozpadła – opisuje Sumliński. – Może moja sprawa była potrzebna, aby nikt już nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji – dodaje.

Dziennikarz chciał popełnić samobójstwo

Śledztwo przeciwko Sumlińskiemu i Aleksandrowi Lichockiemu wszczęto po tym, jak Leszek T. zawiadomił w listopadzie 2007 r. ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego o rzekomej propozycji korupcyjnej w zamian za pozytywną weryfikację. Komorowski poinformował ABW.

Wojciech Sumliński został zatrzymany 13 maja 2008 r. pod zarzutem płatnej protekcji. Niejako „przy okazji” ABW przeszukała mieszkanie dziennikarza oraz domy dwóch członków komisji weryfikacyjnej ds. WSI – Leszka Pietrzaka oraz Piotra Bączka. Agenci szukali aneksu do raportu o likwidacji WSI.

Początkowo sąd nie zdecydował się na aresztowanie dziennikarza i uznał, że wystarczy poręczenie majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju. Jednak prokuratorzy się odwołali.

Pod koniec lipca 2008 r. warszawski Sąd Okręgowy zmienił decyzję i postanowił aresztować Sumlińskiego. Ten próbował popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły w jednym z warszawskich kościołów.

Od początku dziennikarze podejrzewali, że oskarżenia pod adresem Sumlińskiego mogą być zemstą oficerów WSI, a sprawa zaś ukartowaną prowokacją.

Może moja sprawa była potrzebna, aby nikt już nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji.
Szczególne zainteresowanie Komorowskiego

Odnosząc się do pozostałych okoliczności w sprawie, m.in. spotkań Leszka T. z ówczesnym marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim, a także z ministrem Pawłem Grasiem i szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem, sąd uznał, że są to „tylko wątki poboczne, pewne tło tej sprawy”. Część prasy utrzymywała, że miało chodzić o rzekome zainteresowanie Komorowskiego nigdy nieujawnionym aneksem do raportu z weryfikacji WSI.

– To tło szczególne. Ta sprawa pozostawała w szczególnym zainteresowaniu marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, Pawła Grasia i szefa ABW Krzysztofa Bondaryka – mówił sędzia Zdun.

Sąd potwierdził, że T. spotykał się z marszałkiem Komorowskim, a w spotkaniu uczestniczyli też Bondaryk i Graś. – Niezrozumiałe jest, czemu w spotkaniu nie uczestniczyli obecni na miejscu funkcjonariusze z pionów śledczego i operacyjnego. Bondaryk nie wyjaśnił, czemu nie weszli do gabinetu. Ale przecież to nie szef ABW jest od prowadzenia czynności urzędowych. Nie da się wyjaśnić, czemu tak było – zauważył sędzia.

Wyrok nieprawomocny

Wyrok jest nieprawomocny i można się od niego odwołać. Prokurator Waldemar Węgrzyn już powiedział, że będzie apelacja ws. uniewinnienia Sumlińskiego.

Najnowsza książka:

Drodzy Czytelnicy, Szanowni Państwo

Wielu z nas niepokoi to, co widać na azymucie, a co zmusza do postawienia fundamentalnych pytań.
Co dalej z Ukrainą i ukraińską diasporą w Polsce? Jakie są najbardziej prawdopodobne scenariusze eskalacji konfliktu z Rosją i jak duże jest prawdopodobieństwo, że Polska zostanie wciągnięta w nie swoją wojnę? Dlaczego Niemcom, Ukraińcom i V kolumnie działającej w Polsce tak bardzo na tym zależy – i co sprawia, że ludzie na wysokich stołkach w Warszawie tak łatwo ulegają naciskom Kijowa "zapominając", że w polityce nie ma wiecznych przyjaciół i wrogów, a tylko wieczne interesy? Jaką wizję geopolityki realizuje Kijów i dlaczego Żydzi popierają odradzanie banderyzmu? Dlaczego ukraińskie władze umniejszają pozycję Polski na arenie międzynarodowej i prowadzą antypolską politykę historyczną? Jak wielu Ukraińców otrzymało polskie obywatelstwo – i jak to możliwe, że aż tak wielu? Jaki kierunek powinna obrać Polska i co się stanie, jeśli tego nie zrobi? Ile zostało nam czasu – i co nas czeka?
Pewne jest jedno: jeśli jutro decydenci nie dokonają zwrotu – pojutrze rachunek zapłacimy wszyscy…

Wojciech Sumliński, dziennikarz śledczy – Andrzej Zapałowski, wiceprzewodniczący delegacji Unii Europejskiej do spraw ukraińskich, a zarazem wielokrotny uczestnik rozmów z premierami i prezydentami Ukrainy oraz Michał Siudak, specjalista ds. ukraińskich – w mocnej i napisanej z dziennikarskim zacięciem książce, która odsłania opatrzone klauzulą tajności mroczne fakty demaskujące destrukcyjne zamierzenia wobec Polski – oraz to, dokąd zmierzamy…
Drodzy Czytelnicy, Szanowni Państwo. Rozpoczynamy przedsprzedaż książki „Porozmawiajmy o… Ukraińcach”, którą w okresie od 22 września do premiery 13 listopada, oferujemy Państwu z 33 % rabatem. Książki zostaną Państwu dostarczone do 12 listopada, na Państwa życzenie opatrzone podpisem autorów lub dedykacją. Wysyłki dla Czytelników, którzy – w jednym zamówieniu – zakupią książkę wraz z innymi książkami, pakietami lub audiobookami Wydawnictwa WSR, zostaną zrealizowane w tym samym czasie, co wysyłki książki „Porozmawiajmy o Ukraińcach”, przed jej prapremierą. Zamówienia prosimy składać na niniejszej stronie sumlinski.pl, w ikonce Sklep, lub bezpośrednio w księgarni Wydawnictwa przy ul. Krasińskiego 67 lokal U 2 w Warszawie.

W celu uzyskania dodatkowych informacji prosimy mail: malgorzata.kubowicz@wsr24.pl lub o telefon pod nr 509 831 618, od wtorku do piątku w godzinach 10 00 – 18 00.

Dziękując, że jesteście Państwo z nami – Zespół Wydawnictwa WSR. sumlinski.pl

wersja polska