25 września 2013

Czas honoru

Bitwa pod Wizną, to  najbardziej symboliczny, a zarazem paradoksalnie do niedawna najmniej znany symbol tej wojny, zawierający w sobie cały tragizm, bohaterstwo i poświęcenie żołnierzy polskich z września 1939 roku

Wbrew opiniom lansowanym przez środowiska niechętne Polsce bilans pierwszych lat niepodległości wypadł dla naszego kraju więcej, niż pomyślnie: ukształtowały się granice i ustrój demokratyczny, stworzono aparat państwowy, w szybkim tempie odbudowywano zniszczenia, rosła produkcja i zatrudnienie.

Wysiłek absolutnie imponujący

Wojna celna jaka rozpoczęły Niemcy z Polska w latach dwudziestych, zaowocowała powstaniem w małej wsi nad Bałtykiem portu w Gdyni, jednego z najnowocześniejszych portów w Europie, który przejął przeładunki od sąsiedniego Gdańska. Twórca portu, Eugeniusz Kwiatkowski, dał także pomysł stworzenia Centralnego Okręgu Przemysłowego, który objął 15 procent powierzchni Polski. Okręg zasobny w siłę roboczą stworzył znakomite warunki do rozwoju przemysłu maszynowego hutniczego, metalowego i zwłaszcza zbrojeniowego. W szybkim tempie powstało ponad sto zakładów przemysłowych. Obszary trzech zaborów zostały rzeczywiście ze sobą połączone. Rozwinięto transport i łączność. Powstały linie lotnicze lot, żegluga transatlantycka, polskie koleje państwowe. Dla potrzeb polskiego radia w Raszynie zbudowano najwyższy na świecie maszt radiowy. W 1939 roku dochód na jednego mieszkańca w Polsce był na poziomie Węgier, Finlandii, Hiszpanii czy Portugalii. Polska wychodziła z wielkiego światowego kryzysu gospodarczego lat 1930 – 35 w sposób planowy. Pierwszy długofalowy program inwestycyjny miał objąć okres 1936 – 40. Ogromnym wysiłkiem udało się go zrealizować w trzy lata i ukończyć przed wybuchem wojny. Wojna przeszkodziła w podjęciu i realizacji kolejnego, znacznie większego, piętnastoletniego programu inwestycyjnego zaplanowanego aż do roku 1954. W sumie w ciągu tych trzech lat przed wybuchem wojny, młode państwo zdołało ogromnym wysiłkiem przeprowadzić rozbudowę i modernizację potencjału gospodarczego, w ogromnej większości potencjału wojskowego na gigantyczną sumę ponad 400 mld zł, czyli ponad miliard ówczesnych dolarów – wysiłek absolutnie imponujący.

Czy była szansa?

Ubrany w czarny Adolf Hitler frak słucha w zimowe przedpołudnie 30 stycznia 1933 roku słów starego feldmarszałka prezydenta von Hindenburga: powierzam panu, panie Hitler, losy Rzeszy. Adolf Hitler zostaje kanclerzem i rozpoczyna marsz ku wojnie. Dwa miesiące później powstaje gestapo, krwawa polityczna policja. W lipcu faszystowska NSDAP zostaje jedyną legalną partia w Rzeszy. Zaczyna się okres likwidacji przeciwników politycznych narodowego socjalizmu i fuhrera. Rozpoczyna się tworzenie potęgi militarnej Niemiec. Rozbudowana zostaje flota wojenna oraz lotnictwa. Wprowadzona zostaje obowiązkowa służba wojskowa. Niemcy podpisują pakty militarne z Włochami i Japonią. Hitler przyłącza do Rzeszy Austrię i czeskie Sudety. Miesiąc później Niemcy zajmują bez walki całą Czechosłowację. Od tego momentu Polska jest otoczona przez Rzesze od północy, zachodu oraz południa. Ale ostatnia wolna od Niemców granica Polski, granica wschodnia, też nie była bezpieczna. Tam miały miejsce wydarzenia pod wieloma względami podobne do tych w Niemczech. W odizolowanym od świata państwie realnego komunizmu jego przywódca Józef Stalin morduje swych przeciwników, wprowadza terror na nieznaną dotąd skalę i osiąga władzę absolutną. On również wprowadza przymusową modernizacje i militaryzację swojego kraju, kosztem milionów ofiar. W przededniu wojny Związek Radziecki posiada najliczniejszą armię na świecie. Przewaga jakościowa i ilościowa połączonych armii niemieckiej i sowieckiej nad armią polską była olbrzymia. Obie armie agresorów były bardziej zmotoryzowane i wyposażone w nowocześniejsze środki techniczne od armii polskiej. Nakłady na zbrojenia w Niemczech i Związku Radzieckim były wielokrotnie wyższe, niż w Polsce. Polska, która po 20 latach niepodległości odbudowywała swój przemysł nieomal od podstaw, mimo wielkiego poświecenia nie była w stanie wystawić armii, która oparłaby się dwom tak potężnym agresorom – tego na dobra sprawę nie byłoby w stanie dokonać żadne państwo ówczesnego świata.

Polska armia mogła wystawić nieco ponad milion żołnierzy, którzy musieli stawić czoła milionowi ośmiuset pięćdziesięciu tysiącom żołnierzy niemieckich i półtora miliona żołnierzy sowieckich. Dysproporcja w sprzęcie była jeszcze większa: 600 polskich czołgów stanęło przeciwko 2800 niemieckich i 6000 sowieckich, 400 samolotów przeciwko 2000 niemieckich i 1800 sowieckich, 4500 polskich dział przeciwko 11500 niemieckich i 13500 sowieckich. Niewątpliwie atak zachodnich sojuszników Polski, Francji i Wielkiej Brytanii, co najmniej wyrównałby szanse obu stron w walce, ale ten mimo zapowiedzi i wzajemnych umów nigdy nie miał nastąpić. W efekcie do wojny Polska przystępowała samotnie, stając do walki z dwoma najpotężniejszymi armiami ówczesnego świata…

Zapomniany symbol

Trwająca cztery dni bitwa pod Wizną była najbardziej symbolicznym, a zarazem paradoksalnie do niedawna najmniej znanym symbolem tej wojny, zawierając w sobie cały tragizm, bohaterstwo i poświęcenie żołnierzy polskich z września 1939 roku. Piątego dnia wojny na północy Niemcy podchodzą pod Łomżę i Wiznę. Oddziały niemieckie rozbijają polski pluton zwiadowczy. Polacy wycofują się z miasteczka za Narew na linie obrony wysadzając mosty. Naczelne dowództwo sił polskich błędnie ocenia kierunki niemieckiego natarcia. Przychodzi rozkaz o wycofaniu się Samodzielnej Grupy Operacyjnej Narew. W efekcie nadciągającym oddziałom Guderiana polscy żołnierze spod Wizny muszą stawić samotny opór, w stosunku sił 1 do 40. Tu 720 żołnierzy kapitana Raginisa zagradza drogę 40 tysiącom Niemców, który maszerują na Brześć Aby podnieść morale żołnierzy, dowódca odcinka, kapitan Raginis i dowódca artylerii, porucznik Brykalski, niczym sienkiewiczowscy bohaterowie Wołodyjowski i Ketling przysięgają, że żywi nie opuszczą powierzonego im do obrony skrawka Polski. Na polska obronę spada deszcz pocisków i bomb lotniczych. Pomimo bohaterskiej postawy Polaków, niemiecka nawała miażdży polski opór. Polacy wycofują się na główny punkt oporu – Strękowa Górę. Pierwszy z przysięgających dotrzymał słowa – zginał trafiony odłamkiem na swojej pozycji. Przez kolejne trzy dni Niemcy non stop atakują południowy kierunek, Strękową Górę i wieś Kurpiki. Polacy bronią się twardo i uporczywie. Wielu ginie, wielu zostaje rannych, wśród nich kapitan Raginis, ale pomimo to nikt się nie wycofuje. Po trzech dniach walk po raz ostatni kapitan Raginis za pomocą radia łączy się z dowództwem w Ossowcu. Melduje, że jest ranny, ale ze swoich pozycji nie wycofa się. Także po raz ostatni polska piechota dokonuje kontrnatarcia niszcząc kilka pancernych pojazdów wroga. Niemieckie czołgi przełamują pod Kurpikami linię obrony i wdzierają się pomiędzy polskie bunkry. Po upadku większości punktów obrony bronią się jeszcze dwie załogi polskich bunkrów na Strękowej Górze pod dowództwem rannego Raginisa. W nocy Polacy odpierają niezliczone ataki Niemców. Nieliczni obrońcy ranni i ogłuszeni na wyraźny rozkaz dowódcy poddają się. Kapitan Raginis dotrzymuje przysięgi. Wysadza się granatem w opuszczonym schronie. Nieomal dokładnie w tym samym czasie w polskim dowództwie zostaje podjęta spóźniona decyzja o udzieleniu pomocy żołnierzom spod Wizny. Na pomoc rusza batalion piechoty, bateria artylerii i pluton przeciwpancerny. Docierają na miejsce walki następnego dnia, aby dowiedzieć się, że obrona odcinka już nie istnieje. Większość obrońców spod Wizny zginęła lub dostała się do niewoli. Tylko kilkudziesięciu żołnierzom udało się dołączyć do oddziałów generała Kleeberga, w których będą się bić do końca kampanii…

Najnowsza książka:

Drodzy Czytelnicy, Szanowni Państwo

Wielu z nas niepokoi to, co widać na azymucie, a co zmusza do postawienia fundamentalnych pytań.
Co dalej z Ukrainą i ukraińską diasporą w Polsce? Jakie są najbardziej prawdopodobne scenariusze eskalacji konfliktu z Rosją i jak duże jest prawdopodobieństwo, że Polska zostanie wciągnięta w nie swoją wojnę? Dlaczego Niemcom, Ukraińcom i V kolumnie działającej w Polsce tak bardzo na tym zależy – i co sprawia, że ludzie na wysokich stołkach w Warszawie tak łatwo ulegają naciskom Kijowa "zapominając", że w polityce nie ma wiecznych przyjaciół i wrogów, a tylko wieczne interesy? Jaką wizję geopolityki realizuje Kijów i dlaczego Żydzi popierają odradzanie banderyzmu? Dlaczego ukraińskie władze umniejszają pozycję Polski na arenie międzynarodowej i prowadzą antypolską politykę historyczną? Jak wielu Ukraińców otrzymało polskie obywatelstwo – i jak to możliwe, że aż tak wielu? Jaki kierunek powinna obrać Polska i co się stanie, jeśli tego nie zrobi? Ile zostało nam czasu – i co nas czeka?
Pewne jest jedno: jeśli jutro decydenci nie dokonają zwrotu – pojutrze rachunek zapłacimy wszyscy…

Wojciech Sumliński, dziennikarz śledczy – Andrzej Zapałowski, wiceprzewodniczący delegacji Unii Europejskiej do spraw ukraińskich, a zarazem wielokrotny uczestnik rozmów z premierami i prezydentami Ukrainy oraz Michał Siudak, specjalista ds. ukraińskich – w mocnej i napisanej z dziennikarskim zacięciem książce, która odsłania opatrzone klauzulą tajności mroczne fakty demaskujące destrukcyjne zamierzenia wobec Polski – oraz to, dokąd zmierzamy…
Drodzy Czytelnicy, Szanowni Państwo. Rozpoczynamy przedsprzedaż książki „Porozmawiajmy o… Ukraińcach”, którą w okresie od 22 września do premiery 13 listopada, oferujemy Państwu z 33 % rabatem. Książki zostaną Państwu dostarczone do 12 listopada, na Państwa życzenie opatrzone podpisem autorów lub dedykacją. Wysyłki dla Czytelników, którzy – w jednym zamówieniu – zakupią książkę wraz z innymi książkami, pakietami lub audiobookami Wydawnictwa WSR, zostaną zrealizowane w tym samym czasie, co wysyłki książki „Porozmawiajmy o Ukraińcach”, przed jej prapremierą. Zamówienia prosimy składać na niniejszej stronie sumlinski.pl, w ikonce Sklep, lub bezpośrednio w księgarni Wydawnictwa przy ul. Krasińskiego 67 lokal U 2 w Warszawie.

W celu uzyskania dodatkowych informacji prosimy mail: malgorzata.kubowicz@wsr24.pl lub o telefon pod nr 509 831 618, od wtorku do piątku w godzinach 10 00 – 18 00.

Dziękując, że jesteście Państwo z nami – Zespół Wydawnictwa WSR. sumlinski.pl

wersja polska