Niebezpieczne powiązania prezydenta
W każdym miejscu na zebraniach była wysoka frekwencja i cieszyły się one dużym zainteresowaniem. „Nowy Dziennik” uczestniczył w ostatnim z nich, w sali parafialnej przy kościele Stanisława Kostki na Greenpoincie.
Jednym z celów, jaki przyświecał spotkaniom, była promocja najnowszej książki pisarza „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, która dla bezpieczeństwa wydana została w 2015 r. w Czechach. Dla przypomnienia – red. Wojciech Sumliński to psycholog i dziennikarz śledczy, który pracował w dzienniku „Życie”, warszawskiej „Gazecie Polskiej” i tygodniku „Wprost”, a później był związany z telewizją.
PODEJRZANA FUNDACJA
Skala zdumienia red. Sumlińskiego wzrosła, kiedy wpadł na trop fundacji „Pro Civili”, organizacji formalnie mającej wspierać oficerów wojskowych i ich rodzin, które „poniosły szkodę, broniąc bezpieczeństwa i porządku prawnego RP”. „W rzeczywistości okazała się przestępczą układanką – siecią łączącą ze sobą wojsko, polskie służby specjalne, agentów rosyjskiego wywiadu, mafiosów grupy pruszkowskiej, świat polskiego biznesu oraz polityków, głównie z Ministerstwa Obrony Narodowej, której wszystkie ślady prowadzą do Bronisława Komorowskiego” – stwierdził podczas spotkania Sumliński. I dodał, że fundacja ta wyłudziła z Wojskowej Akademii Technicznej ok. 400 mln.zł, co szczegółowo dokumentuje również w swojej książce.
TAJEMNICZE POWIĄZANIA
Zdaniem red. Sumlińskiego funkcjonariusze CBŚ ustalili, że Rosjanin posługujący się pseudonimem Igor Kopylow – organizator procesu wyłudzania ogromnych kredytów bankowych na rzecz „Pro Civili”, współdziałający z WSI i grupą pruszkowską – miał niezbędne pełnomocnictwa wydane przez Ministerstwo Obrony Narodowej do zapoznawania się z pracami na WAT, sięgającymi nawet tajemnic państwowych. Świadkowie potwierdzili, że Igor Kopylow regularnie kontaktował się z kapitanem Piotrem Polaszczykiem, który miał dostęp do Bronisława Komorowskiego. Kopylow był też inicjatorem factoringu, który polegał na zakładaniu fikcyjnych spółek na fałszywe tożsamości, czyli na ludzi „słupy”, w zamian za określoną gratyfikację. Osoby te zaciągały kredyty w bankach, głównie w IV Oddziale BP w Warszawie. Po krótkim czasie spółki ogłaszały bankructwo lub upadłość, a zaraz potem upadały spółki, które udzielały im kredytów, jak korporacja Adar, Petimpex, Parsley Company Limited… Wszystkie były kapitałowo i osobowo powiązane z Igorem Kopylowem. Kwota wyłudzeń przekroczyła tylko w tym przypadku sto milionów złotych, a był to tylko drobny wycinek działalności „Pro Civili”. Pieniądze, około 950 mln złotych, przetransferowano na Cypr, a później do państw byłego Związku Radzieckiego.
KARIERA JAK Z PŁATKA…
To tylko drobne przykłady malwersacji finansowych, o których mówił gość wieczoru. W książce jest ich więcej. Niezależnie od skutków finansowych umowy w fundacji zawierały klauzule umożliwiające kontrahentowi dostęp do informacji stanowiących tajemnice państwowe. Dotyczyło to przede wszystkim możliwości wglądu w budżet i bilans finansowy Wojskowej Akademii Technicznej, zaawansowanie w pracach naukowych, badawczych oraz wdrożeniowych na zapotrzebowanie Sił Zbrojnych i Komitetu Badań Naukowych.
„W listopadzie 1989 r. Bronisław Komorowski wizytował należące do Rosjan nieruchomości w Alejach Szucha – kontynuował gość wieczoru. – Po spotkaniu do oczekującej na zewnątrz osoby powiedział: 'Teraz moja kariera pójdzie jak z płatka!’. Jak wytłumaczyć te słowa w tym kontekście? Wszystko wskazywało na to, że za tymi słowami kryła się logiczna gra, która w krótkim czasie wywindowała dawnego opozycjonistę na prezydenckie wyżyny i rzeczywiście później do błyskawicznej kariery. Można wywnioskować, że Bronisław Komorowski uwikłał się w relacje z oficerami WSI. Na ile wpływ na to miały kontakty Anny Komorowskiej, wnuczki i córki pracowników Urzędu Bezpieczeństwa w czasach stalinowskich, a na ile doszło do nich na skutek innych sytuacji, tego mówca nie potrafił jednoznacznie określić.
OBIEKT 09120 ROZBROJONY
Innym przejawem wrażej działalności przeciw interesowi państwowemu – według prelegenta – w wydaniu obecnego prezydenta była sprawa obiektu 09120, czyli sprzedaż Telekomunikacji SA konsorcjom France Telecom/Kulczyk Holding, która na wynegocjowanych warunkach była czymś znacznie gorszym niż tylko skandalem prywatyzacyjnym. To sprawiło, że budowany w największej tajemnicy system kierowania państwem na czas wojny został zdekonspirowany. Obiekt 09120 zbudowano w okolicach Warszawy, w jego podziemiach umiejscowiono tak zwany węzeł łączności na potrzeby kierowania państwem w warunkach wojny. Klucz do wypełniania swojej funkcji polegał na systemie łączności, bez której obiekt był co najwyżej głuchym bunkrem. Szybko tę lukę wypełniła rosyjska firma GTS Energis Polska SA, tylko z nazwy polska… GTS stopniowo przejmowała obsługę telekomunikacyjną najważniejszych instytucji państwowych, a w okresie kierowania Ministerstwem Obrony Narodowej przez B. Komorowskiego. GTS rozpoczęła obsługę… Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym najbardziej wrażliwą obsługę łączności dla ataszatów MON.
JEDYNY GŁOS BEZ SPRZECIWU
Innym dowodem na to, że Komorowskiemu bliskie są kontakty z WSI, jest fakt, iż jako jedyny w Sejmie nie zagłosował w sprawie likwidacji tej instytucji – dowodził dziennikarz.– Cały czas wyrażał się o służbach dobrze i wyrażał żal, że zostały rozwiązane. W tym samym czasie dochodziło do szykanowania członków komisji weryfikacyjnej, którą kierował Antoni Macierewicz, oraz przeszukiwania mieszkań członków komisji i proces ich szkalowania. Kiedy red. Sumliński zapytał podczas wywiadu z prezydentem o Fundację „Pro Civili”, ten opuścił kancelarię i nakazał dziennikarzowi wyjść. W innych przypadkach twierdził, „że nie ma o niej dostatecznej wiedzy”.
NIE JESTEM TYPEM SAMOBÓJCY
W drugiej części spotkania prelegent opowiadał, z jakimi szykanami spotkał się w pracy i w życiu osobistym. Kiedy po spotkaniu w Darłowie z informatorem, nadkomisarzem CBŚ odsuniętym od sprawy, został potrącony przez samochód, a dokumenty, które otrzymał, zniknęły. Wkrótce jego informator zginął w wypadku samochodowym, a dziennikarza o szóstej rano zabrano na przesłuchanie. Przesiedział w areszcie 4 dni, podczas których nie spał i w tym czasie kompletnie osiwiał. Został posądzony najpierw o malwersacje finansowe polegające na tym, że niby chciał sprzedać aneks do raportu o WSI spółce Agora, następnie o płatną protekcję. Podczas przesłuchań w prokuraturze i w sądach, a miał ich kilka w tygodniu, nie mógł obronić swojej tezy, bo został pozbawiony materiałów źródłowych. Szykany, pod jego i rodziny adresem, z jakimi się spotkał, będąc osaczonym i śledzonym, doprowadziły do tego, że któregoś dnia próbował popełnić samobójstwo. Trafił więc do szpitala psychiatrycznego, gdzie go wyleczono, jednak ostatecznie nie stwierdzono choroby psychicznej. Dlatego też oświadczył zebranym, biorąc ich na świadków, że więcej się na swoje życie nie targnie, bo chce widzieć życie swoich dzieci, kiedy będą dorosłe. To była jego odpowiedź na pytanie z sali, czy po wydaniu książki nie obawia się o swoje życie, bowiem wielu ważnych informatorów w aferze zwanej „marszałkowską”, również z WSI, „popełniło samobójstwo” lub zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach.
TOTALNA AMNEZJA
Red. Sumliński opowiedział również o ostatniej sprawie sądowej, która była precedensem, ponieważ to nie prezydent stawił się w sądzie, tylko sędziowie i przesłuchiwany zostali wezwani do pałacu prezydenckiego. Akredytacje dziennikarskie otrzymały tylko wybrane stacje telewizyjne. Sam prezydent w 76 przypadkach wykazał totalną amnezję i stwierdził, że „nie pamięta” czy spotykał się i kiedy z oficerami-agentami rosyjskiego wywiadu, zaś to co powiedział w prokuraturze jest nieprawdą, czyli sam sobie zaprzeczył.
PRZEJĘCIE ANEKSU DO RAPORTU O WSI
Na zakończenie zebrani pytali red. Sumlińskiego o sytuację polityczną w Polsce, z czego wywiązała się długa dyskusja. Na pytanie, jakie ma preferencje wyborcze, odpowiedział, że ma dwóch kandydatów, ale spotkanie nie jest poświęcone agitacji na rzecz jakiegokolwiek z nich. Mówca dał do zrozumienia całym wykładem, na kogo by nie głosował, stwierdzając, że obecny mafijny układ jest niebezpieczny, bo oficerowie WSI do 2006 r. mieli kontakty z GRU, a obecny prezydent nadal wspiera WSI. Jego pierwszym posunięciem, gdy szybko wkroczył do gabinetu prezydenta Kaczyńskiego w dniu katastrofy smoleńskiej, było przejęcie aneksu do raportu o WSI, zapewne w obawie, że wiele by można było o nim przeczytać. „I warto o tym pamiętać w obecnej sytuacji, bo zwycięstwo wyborcze Andrzeja Dudy nie jest przesądzone. Obecny establisment tak łatwo władzy nie odda” – smutną refleksją zakończył to ciekawe spotkanie.




